WSPÓŁDZIAŁANIE PORADNICTWA ZAWODOWEGO I SZKOŁY W KSZTAŁTOWANIU POSTAW ZAWODOWYCH MŁODZIEŻY

 

Życie jednostki i państwa znamionuje pewne współzawodnictwo. Walka o przetrwanie, jako “przejaw podstawowego prawa rządzącego życiem organicznym, występowała zawsze, lecz w chwili obecnej niezmiernie zaostrzyło ją przesilenie gospodarcze czasów powojennych, wnosząc w życie jednostki gorączkowość i niepewność jutra, a w życie państw ostry, nigdy przedtem nie spotykany wyścig pracy. Nagle okazało się, że za ciasno jest na świecie nie tylko dla pojedyńczych ludzi, ale również dla całych grup.” [1] Umiarkowane współzawodnictwo ma zapewne swoje dobre strony, gdyż wyzwala dużo sił drzemiących w człowieku, jest więc jednym z czynników rozwoju kultury. Okazało się jednak, że już w latach międzywojennych próbowano załagodzić tą walkę o byt, co wymagało planowej gospodarki w przydzielaniu ludzi do poszczególnych funkcji życia państwowego, a co należało do zadań poradnictwa, które z kolei zmierza do tego, aby każdy obywatel znalazł się na swoim miejscu. Warto tu zaznaczyć, że tak pomyślana organizacja państwa nie jest nowa, gdyż występowała już u Platona, który nakreślił obraz państwa, przeznaczając każdemu z zasadniczych jego organów obywateli o odpowiednim uzdolnieniu i przygotowaniu. Faktem jest, że racjonalny przydział funkcji da się przeprowadzić jedynie przez odpowiednio zorganizowane poradnictwo, którego naczelnym zadaniem byłaby planowa gospodarka materiałem ludzkim w obrębie państwa, z uwzględnieniem potrzeb jednostki i społeczeństwa. Inaczej mówiąc, poradnictwo jest czynnikiem pomagającym jednostce w urzeczywistnieniu jej planów życiowych, a państwu w realizacji jego dążeń gospodarczych i kulturalnych

Poradnictwo opierało się na trzech głównych podstawach: znajomości człowieka, znajomości pracy, oraz znajomości jej zapotrzebowania [2]. Ustalenia te są wciąż aktualne, bowiem ażeby komuś doradzić jakąś drogę życiową, przede wszystkim trzeba go dokładnie poznać pod względem jego właściwości fizycznych, fizjologicznych, intelektualnych i charakterologicznych. Poza tym trzeba mieć zasób informacji na temat możliwości dążenia do wybranego celu, jak i o poszczególnych zawodach i tendencjach zachodzących na rynku pracy.

Jeżeli chodzi o organizację poradnictwa zawodowego to główna praca odbywała się tutaj w poradniach zawodowych i instytucjach psychotechnicznych, pozostających w ścisłej współpracy z władzami szkolnymi oraz instytucjami państwowymi i samorządowymi dla rzemiosła, przemysłu, handlu i rolnictwa

 

W okresie II Rzeczypospolitej wysunięto też kilka ważnych dla poradnictwa postulatów. Przede wszystkim dalszy rozwój poradnictwa przypisywano rozbudowie ustawodawstwa dla tej dziedziny, która dostatecznie nie regulowała poradnictwa w kwestii, kto właściwie ma obowiązek organizacji odpowiedniego działu poradnictwa. Za bardzo pilna sprawę uważano też przeszkolenie pracowników, zatrudnionych w poszczególnych działach poradnictwa. Za rzecz pożądaną uważano urządzenie kursów dla psychologów szkolnych, psychotechników, doradców zawodowych, lekarzy szkolnych, lekarzy poradni zawodowych i organizatorów przedsiębiorstw. W celu usprawnienia działania poradni zawodowych uważano, iż Izby Rzemieślnicze, Przemysłowo-Handlowe i Rolnicze powinny prowadzić statystykę ruchu zawodowego z uwzględnieniem liczby warsztatów samodzielnych, majstrów, czeladników i terminatorów. Podobną statystykę, tylko z uwzględnieniem bezrobotnych, mogłyby poradnie zawodowe otrzymywać z Urzędu Pośrednictwa Pracy, a najlepiej gdyby Centralny Referat poradnictwa zawodowego przy Min. Przemysłu i Handlu publikował roczne statystyki popytu i podaży na rynku pracy w poszczególnych zawodach [3].

 

  1. Rola szkoły w preorientacji zawodowej

 

W II Rzeczypospolitej szkoła “służyła Narodowi. Umacniała patriotyzm, wpajała dumę narodową, uczyła kochać Ojczyznę i służyć Ojczyźnie, a że uczyła tego dobrze i skutecznie dowodzi bohaterska walka i niezłomna postawa pokolenia wychowanych w tej szkole Polaków w latach wojny i okupacji. Służyła Państwu, kształtując obywateli mądrych, twórczych i pracowitych, ceniących Rzeczpospolitą jako dobro wspólne o ponad partykularnych wartościach partyjnych, stanowych, etnicznych czy regionalnych. Służyła Społeczeństwu, scalając je w jeden organizm, mimo żywych konfliktów narodowościowych, religijnych, klasowych i terytorialnych. Uczyła zgodnej sztuki zgodnego współżycia społecznego ludzi, często o przeciwstawnych interesach, rozmaitych poglądach i przekonaniach” [4]

Szkoła powinna spełniać również zadanie polegające na przygotowaniu młodzieży do wyboru zawodu. Składa się na to zadanie cały szereg działań w obszarze określanym współcześnie mianem preorientacji zawodowej, a w latach międzywojennych – przedporadnictwem zawodowym [5], bez którego – zaznaczano – nawet najlepiej prowadzona poradnia zawodowa nie znajduje u młodzieży należytego zrozumienia. Wiele cennych uwag na tym polu wniósł dr Biegeleisen, który uważał, iż praca przygotowawcza powinna się rozwijać w następujących kierunkach:

  • Zapoznanie dziecka (do pewnego stopnia) z atmosferą zawodową, gdzie chodziło o wprawienie dziecka w otoczenie zawodowe, czyli zapoznanie go z faktami z życia zawodowego i dać nauce odpowiednio praktyczny kierunek. Bowiem aby uczeń czy uczennica mogli mieć pogląd na wybór zawodu, powinni przynajmniej słyszeć coś o tym zawodzie, widzieć ludzi wykonujących tę pracę, powinni – o ile to możliwe – nieraz i sami przyłożyć rękę do takiej pracy. Proponowanymi środkami dla realizacji tego zadania było zwiedzanie warsztatów, fabryk, magazynów, biur, szkół zawodowych, muzeów, wystaw itd. Z drugiej jednak strony widziano, że same wycieczki nie wystarczają, ponieważ część zakładów była dla młodzieży niedostępna, a niektóre z nich miały odstraszające wnętrza. Z tego wszystkiego wynikało, że młodzież mało wiedziała o zawodach i rzadko się zdarzało, aby uczeń 13-14 letni potrafił wyliczyć więcej niż 5-7 zawodów, istniejących w danym środowisku. Następnym więc zadaniem szkoły było metodyczne wprowadzanie omówień poszczególnych zawodów do planu nauki. Z kolei nauka robót ręcznych była jednym z dalszych środków wywołania atmosfery zawodowej. Oczywiście nie chodziło tu o stworzenie ze szkoły warsztatu dla różnych zawodów, ale o wychowawczy wpływ pracy ręcznej, która kształci oko i rękę, zaznajamia dziecko z narzędziami używanymi, powinna więc odbywać się przy użyciu możliwie wielu i rozmaitych materiałów, co pozwala rozwinąć dziecku – jeśli ją ma – wrodzoną zręczność. W każdym razie dla poradnictwa były bardzo cenne obserwacje nauczyciela podczas robót ręcznych. Czego bowiem przyszłe zawody wymagały, to mógł uczeń częściowo już w szkole nabyć: porządku w materiałach i narzędziach, sposobu przygotowywania do pracy, dokładności, szybkości, oszczędności w zużyciu materiału, wykonywania rzeczy praktycznych, pomocy, cierpliwości.
  • Wywołanie w nim odpowiedniego nastawienia psychicznego do życia zawodowego czyli zamiłowania do pracy ręcznej i szacunku dla niej. Starano się przed wszystkim położyć nacisk na propagowanie takich myśli jak ta, że pracownik wykwalifikowany będzie się miał w życiu zawsze lepiej od niewykwalifikowanego, a także położono nacisk na konieczność dalszego kształcenia w każdym zawodzie. Chłopcu, który za radą starszych kolegów albo nieuświadomionych rodziców woli iść na posłańca hotelowego albo roznosiciela gazet aniżeli uczyć się rzemiosła, uświadamiano, że choć z początku więcej zarobi od czeladnika stolarskiego lub szewskiego, ale później, gdy będzie miał dwadzieścia lat, będzie boleśnie dotknięty różnicą społeczną i ekonomiczną. Celem takich opowiadań miało być z jednej strony podniesienie wartości pracy, a z drugiej osłabienie tego nieszczęsnego, a w skutkach społecznych nieraz tragicznego rozdziału, jaki zachodził między pracą umysłową a tzw. ręczną. Chodziło o to, żeby powiedzieć dzieciom i rodzicom, że “tak samo piękna jest niebieska bluza ślusarza, jak wytarta nieraz marynarka urzędnika biurowego, że prowadzenie hebla jest pracą tak szlachetną jak sporządzenie rachunków, że tyleż inteligencji i dobrego smaku trzeba do wykonywania odlewów gipsowych co do pisania najpiękniejszych listów na maszynie, i że w każdym razie na pewno tyle pracy umysłowej i sumienności potrzebuje instalator dla zadowolenia swego klienta, ile urzędnik swego biura”. Ów podział wyrażał się też w poglądach nauczycieli.
  • Krzewienie wśród młodzieży ideałów zawodowych, dzięki czemu młody człowiek miał dojść do przekonania, że każda praca nie będąca źródłem radości i zadowolenia, praca, która nie pomnaża sił i nie odpowiada jego zdolnościom, może stać się prawdziwą męką [6].

W ramach współpracy szkoły z poradnictwem zawodowym, każda poradnia wysyłała do szkoły odpowiednio zredagowany kwestionariusz, do wypełnienia zarówno przez ucznia jak i przez nauczyciela. Nauczyciel przedstawiał wyniki swych obserwacji w formie odpowiedzi na pewne określone pytania lub w formie wolnej charakterystyki. Pewne wątpliwości pojawiające się przy tej okazji dotyczyły przygotowania nauczycieli szkół powszechnych, którzy nie zawsze byli przygotowani do tego rodzaju obserwacji z powodu braku gruntownej znajomości psychologii, ale z drugiej strony – nawet gdyby nauczyciel zgłębił całą potrzebną wiedzę – i tak występowałyby pewne rozbieżności na polu wartościowania swych obserwacji. Takie rozbieżności istniały też między ocenami placówek psychotechnicznych a szkolnymi, które miały odmienny charakter w stosunku do młodzieży męskiej i żeńskiej. I tak, ze sprawozdania o wynikach badań przeprowadzonych z inicjatywy Kuratorium Okręgu Szkolnego Lubelskiego przez Pracownię Psychotechniczną przy Izbie Przemysłowo-Handlowej w Lublinie, wynika, iż grupa żeńska w stosunku do oceny pracowni była w szkołach przeceniona, a męska – niedoceniona. Znaczne różnice ocen szkolnych (między inteligencją a postępami), jak tez lepsza ocena dziewcząt, świadczyły, że przy występowaniu ocen z inteligencji i postępów szkoły brały pod uwagę nie tylko poziom rozwoju umysłowego, ale i osobowość młodzieży [7]. Z kolei następna trudność dotycząca obserwacji wynikała z wymagań trwałego obserwowania dzieci, co przy liczbie 40 lub nawet 50 dzieci w klasie było rzeczą prawie niemożliwą. Argumentem rozwiewającym te obawy był fakt, iż poradnie mogły ułożyć kwestionariusz z uwzględnieniem specjalnych warunków obserwacji szkolnych. Z tego względu też za wzorem tych krajów, gdzie poradnictwo zawodowe istniało od dawna, poradnia krakowska układając kwestionariusz żąda tylko bezpośrednich obserwacji życiowych, do których zdolny był każdy nauczyciel [8].

W wypisach szkolnych okresu międzywojennego znajdowały się liczne czytanki poświęcone pracy w różnych dziedzinach i w różnych zawodach. Miały one budzić wśród młodzieży szacunek dla trudu fizycznego i umysłowego rolnika, robotnika, inżyniera, lekarza, nauczyciela i uczonego. Wychowanie obywatelskie uczniów było przeniknięte ideą solidaryzmu społecznego, który służyć miał wyzwoleniu z mroku nienawiści klasowej i narodowej oraz zachęcał do zgodnej współpracy różnych warstw społecznych i rozmaitych grup narodowościowych [9].    W ogóle programy szkolne zalecały przygotowanie uczniów do pracy obywatelskiej  i ściślejsze powiązanie ich z życiem kraju. Ideałem stał się człowiek dzielny w pracy zawodowej i poczynaniach społecznych – pilny uczeń, sumienny robotnik, bohater powszedniej pracy [10]. “Wyścig pracy, pracy inteligentnej, celowej, wytrwałej, zorganizowanej: oto nasze życie” – pisał Jan Stanisław Bystroń [11].

 

  1. Stosunek młodzieży do swoich planów zawodowych  

Bardzo ciekawe wnioski na temat współdziałania szkoły z poradnictwem zawodowym można wyciągnąć z badań psychotechnicznych przeprowadzonych z inicjatywy Kuratorium Okręgu Szkolnego Lubelskiego przez Pracownię Psychotechniczną przy Izbie Przemysłowo-Handlowej w Lublinie, na terenie ósmych klas wszystkich gimnazjów lubelskich, w latach 1933/34 i 1934/35 [12].  Przed badaniami psychotechnicznymi, w grudniu i styczniu 1933/34 r., Kuratorium zorganizowało, przy współpracy Pracowni, pogadanki zawodowe. Wytyczne dla pogadanek ustalono na specjalnym posiedzeniu prelegentów-specjalistów z różnorodnych dziedzin. Ich celem było zapoznanie młodzieży z istotą i czynnościami poszczególnego zawodu, z potrzebnymi uzdolnieniami do określonych profesji, z rodzajem studiów oraz obecną sytuacją ekonomiczną w danym zawodzie. Łącznie wygłoszono 14 pogadanek, w tym 2 o charakterze ogólnym. Pogadanki o zawodach objęły następujące grupy zawodowe: nauczycielską (2 pogadanki), lekarsko-farmaceutyczną (3 pogadanki), prawno-ekonomiczną (2 pogadanki), handlową   (2 pogadanki), techniczną (2 pogadanki), rolniczo-leśno-ogrodniczą (1 pogadanka). Ważne jest przy tym to, iż zwrócono szczególna uwagę na to, aby pogadanki nie miały wyłącznie charakteru pesymistycznego, a więc nie przestrzegały jedynie, przed wyborem danego zawodu, lecz, wykazując istniejące trudności, wskazywały jednocześnie , co może dokonać człowiek odpowiedni do tej pracy. Przed pogadankami rozesłano młodzieży, za pośrednictwem szkół, broszury, które dały ogólną orientację w poszczególnych zawodach przygotowując jednocześnie do dyskusji po pogadankach. W celu udostępnienia młodzieży dodatkowych danych o przebiegu i warunkach  studiów,  Kuratorium  przesłało Pracowni  prospekty wszystkich szkół wyższych w kraju oraz częściowo zagranicznych, które, w połączeniu z prospektami posiadanymi już przez Pracownię, utworzyły obszerny materiał informacyjny, który był na bieżąco uzupełniany, a młodzież mogła je przeglądać przez cały okres badań. Działania tej Pracowni szły w kierunku pogłębienia znajomości zawodów, ze specjalnym uwzględnieniem zawodów mniej rozpowszechnionych, nowych – związanych z rozwojem gospodarczym kraju. Badania objęły młodzież ósmych klas 14 gimnazjów lubelskich, w tym 5 męskich (2 państwowych),        8 żeńskich (1 państwowego), 1 koedukacyjnego. Przed rozpoczęciem badań zbiorowych wygłaszano pogadankę wprowadzającą w badania, poczym młodzież przystępowała do wypełnienia kwestionariuszów. Po opracowaniu badań zbiorowych, przystąpiono do badań indywidualnych. Badanie indywidualne łączyło się z poradą zawodową, dlatego rozmowa stanowiła zasadniczą część badania. Po ukończeniu rozmowy badany przeglądał wskazane mu prospekty oraz wypełniał ankietę, w której wyrażał swój stosunek do badań. Zbadano całkowicie (zbiorowo i indywidualnie) 548 osób [13].

W wyniku przeprowadzonych badań okazało się, że poziom intelektualny młodzieży był odmiennie oceniony przez szkoły i Pracownię (rys. 3.3.1 i 3.3.2.). Rozbieżność miedzy oceną Pracowni a szkolną miała odmienny charakter dla grupy męskiej i żeńskiej. Grupa żeńska w stosunku do oceny Pracowni była w szkołach przeceniona, a męska niedoceniona. Znaczna zbieżność ocen szkolnych (między inteligencją a postępami), jak też bardziej pozytywna ocena dziewcząt, świadczą, że przy wystawianiu ocen z inteligencji i postępów szkoły brały pod uwagę nie tylko poziom rozwoju umysłowego, ale i inne właściwości, jak np. charakter.

Zbyt niski poziom umysłowy części młodzieży kończącej klasy VIII był jednym z czynników, który często powodował rozbieżność między wskazaniami porady zawodowej a zamiarami młodzieży. Młodzież kończąca gimnazjum, dążyła do obrania zawodu akademickiego. Pracownia ze względu na szereg czynników, głównie jednak na poziom umysłowy młodzieży, doradziła aż 31,8% młodzieży męskiej i 47,6 % młodzieży żeńskiej szkoły o wąskim zakresie specjalizacji i krótkotrwałych studiach, jak Instytut Wychowania Fizycznego.

Stosunek zachodzący między ilością zgłoszeń a ilością porad w poszczególnej grupie zawodowej (łącznie dla chłopców i dla dziewcząt) okazał się bardzo niejednolity. Wyżej omówione wyniki wykazują konieczność uświadomienia zawodowego młodzieży oraz wagę zagadnienia poradnictwa zawodowego na terenie klas VIII- mych.

Z kolei innym spostrzeżeniem jest to, że młodzież nie czuła potrzeby angażowania się w sprawy szkoły, bardzo często wykazywała ogólne zniechęcenie przez: “nieumiejętność wykładania przez profesorów”, “marne wykładanie przedmiotów”, “źle prowadzone lekcje”, “kładzenie nacisku na przedmioty, które mnie nie interesują” itd. Można wnioskować, że młodzież dostrzegała braki związane z uwzględnianiem potrzeb indywidualnych uczniów dotyczących rozwoju młodzieży w okresie szkolnym. Badania potwierdzają tez dobrze uchwycony przez Bystronia fakt rozbieżności pomiędzy zadaniami społecznymi, życiem przyszłym uczniów, a tym, co szkoła im daje. Bardzo jaskrawo występuje ten stosunek u dziewcząt w związku z przedmiotami fizyko -matematycznymi, które to przedmioty otrzymały tylko 15% pozytywnych wypowiedzi. Matematyka, fizyka, chemia wykładane w formie abstrakcyjnej, były dla dziewcząt czymś oddalonym od ich życia realnego, od ich przyszłej pracy zawodowej; wymagania stawiane im przez szkołę traktują jako wyrządzona im krzywdę, na którą jedyna reakcją jest zniechęcenie i negatywny stosunek do tych przedmiotów.

Niezmiernie ważnym zagadnieniem jest wyrobienie właściwego stosunku do pracy, gdyż jest koniecznym warunkiem właściwego rozwoju jednostki. Oczywiście nie zależy ono jedynie od szkoły, ale niewątpliwie ma ona duży wpływ na jego kształtowanie. W stosunku do pracy szkolnej, w związku z wyżej wymienionym brakiem zainteresowania przedmiotami szkolnymi i niezrozumieniem przez młodzież ich celowości w programie szkolnym, wykazywała one duże braki. Pogląd, że praca szkolna jest złem koniecznym, któremu należy się poddać ze względu na maturę – jedyny środek otwierający drogę do dalszego kształcenia i zdobycia pozycji społecznej – wypaczał stosunek do niej, wpływając na niedocenianie własnej pracy i wszelkich poczynań szkoły. Dobrze charakteryzują tą postawę, spotykaną i wśród dobrych uczniów, odpowiedzi na pytania kwestionariusza badającego stosunek do pracy, w których bardzo często młodzież przyznaje się do złego stosunku do pracy (“słomiany ogień”, niechęć do wysiłku itp.). To szczere przyznanie się do błędów wynikało nie tyle ze szczerości młodzieży, ile z powodu niedoceniania przez nią wagi tej sprawy. Zły stosunek do pracy szkolnej, przymusowej, której treści nie przynosiły, zdaniem młodzieży, żadnej korzyści, nie był przez nią uważany za coś złego, jeżeli nie pociągał za sobą złych skutków, tzn. złych stopni i powtórzenia klasy – był nawet czymś pozytywnie ocenianym. I nie tylko przez młodzież, ale również przez jej otoczenie. “Nie uczy się, ale umie, książki do rąk nie bierze, ale ma dobre stopnie”, są to zdania, które często z dumą były powtarzane przez rodziców. W ten oto sposób oceniało się uzdolnienia dzieci. I dużo racji zawierało się w tej ocenie. Wiązała się ona bowiem z wymaganiami stawianymi w szkole, z materiałem, który jednostka zdolna łatwo w ogólnych zarysach mogła opanować, lecz który często przez wymaganą drobiazgowość, szczegółowość, odstręczał, nie dając terenu dla “wyżycia” się i rozwoju osobowości. Młodzież znajdywała czas na pracę w organizacjach, a przymusową pracę szkolną “odrabiała na kolanie”, nie troszczyła się o jej jakość, byleby otrzymać stopień dostateczny. To fałszywe nastawienie młodzieży powodowało nieuczciwy stosunek do pracy przymusowej, nieinteresującej i utrudniało pogłębienie zainteresowań i wydobycie z każdej pracy pozytywnych wartości.

Ciekawą dalszą ilustracją stosunku młodzieży do pracy dostarczały wypowiedzi, wypełnione obawą przed pracą odpowiedzialną z powodu nadmiernego samokrytycyzmu, niepewności wewnętrznej, i które dlatego przy wyborze zawodu wolały ograniczyć się do pracy wykonawczej, uregulowanej, obejmującej mały zakres. Nie miały one możności wypróbowania  własnych sił, nie wierzyły w sobie samym, wiedząc, że wymagania stawiane przez szkołę nie pokrywały się z wymaganiami życia i że dobre wyniki w pracy szkolnej nie dawały gwarancji powodzenia w pracy zawodowej.

Powyższe wyniki potwierdził rozpisany przez redakcję na łamach “Kuźni Młodych”[14] konkurs “O czym chcemy mówić w szkole”. Wypowiedzi wykazywały brak związku szkoły z życiem: “Szkoła, zamiast zapoznać nas z zagadnieniami, z którymi w życiu stale się spotykamy, każe się nam uczyć mnóstwa zbędnych szczegółów z przeszłości. My, młodzi, mamy stanąć w awangardzie przyszłego ruchu, mamy przebudować Państwo Polskie, mamy tworzyć nowe, lepsze formy na miejsce starych”[15].

 

[1] J. Schwarz, Poradnictwo jako czynnik …,op. cit., s.55.  

[2] Tamże, s.60.

[3] Tamże, s.73-74.

[4] S. Mauersberg, op. cit., s.5.

[5] B. Biegeleisen, Poradnictwo zawodowe a szkoła, Kraków 1928, s.34.

[6] Tamże, s.33-42.

[7] S. Dąbrowski, R. Uryson; Dwa lata poradnictwa zawodowego dla maturzystów, Lublin 1936, s.35-36.

[8] B. Biegeleisen, Poradnictwo zawodowe …, op.cit., s.23-25.

[9] S. Mauersberg, op. cit., s.27.

[10] B. Hadaczek, Wychowanie przez literaturę w Polsce międzywojennej, Warszawa – Poznań 1973, s.37.

[11] J. S. Bystroń, Człowiek i książka, Warszawa 1935, s.201.

[12] Badania te były podjęte w celu udzielenia młodzieży porady zawodowej i równocześnie miały być próbą zorganizowania poradnictwa zawodowego dla maturzystów na terenie Lublina.

[13] S. Dąbrowski, R. Uryson; op. cit., s.5-7.

[14] “Kuźnia Młodych” była międzyszkolnym czasopismem uczniów starszych klas szkół średnich, głównie szkół ogólnokształcących z nikłym udziałem szkół zawodowych; ukazywała się początkowo jako miesięcznik, później jako dwutygodnik od 1931 r. do 1936 r. Powstała z inicjatywy młodzieży i redagowana była przez samą młodzież, nie zaś przez fachowych wychowawców, jak rozliczne wychodzące wówczas gazetki szkolne. Ideologicznie “kuźniacy” byli jak sami siebie określali, piłsudczykami-radykałami.

[15] Junosza, W awangardzie, “Kuźnia Młodych” 1932, nr 11.

WSPÓŁDZIAŁANIE PORADNICTWA ZAWODOWEGO I SZKOŁY W KSZTAŁTOWANIU POSTAW ZAWODOWYCH MŁODZIEŻY
Oceń usługę